wtorek, 27 stycznia 2015

Rozdział VI

 Jak na zwykłego nastolatka strasznie dużo czasu spędza w łazience pomyślałam z rozbawieniem. Nie no naprawdę siedział tam już z dobre 45 minut chyba nawet ja tyle nie potrzebowałam z moimi włosami sięgających aż do bioder. Zbliżała się już dziewiąta więc musiałam sprowadzić Crystal do boksu i ją nakarmić przed powrotem matki. Podeszłam do drzwi łazienki i zapukałam w nie.
-Żyjesz tam ?!
-Spokojnie już wychodzę nie gorączkuj się tak!- odkrzyknął w odpowiedzi i chyba pierwszy raz w jego głosie nie było nuty sarkazmu i ironii. Chyba ten gorący prysznic dobrze mu zrobił.

I faktycznie kilka minuty później szedł ze mną po Crystal na łąkę. No bo przecież jak mam mieć pewność, że niczego nie podwędzi?
- Więc?- zaczęłam niepewnie
- Zawsze lepsze to niż odwal się- skwitował chłopak
-Zawsze jesteś takim draniem?. Zapomnij- rzuciłam pośpiesznie- Znam tylko twoje imię. Morze mi coś o sobie opowiesz?
-A co chciałabyś wiedzieć?- niedbale wypowiadał każde słowo, ręce wciśnięte w kieszenie kurtki były zaciśnięte w pięść. Znowu zaczął mi działać na nerwy.
-Może tak na dobry początek naszej znajomości powiesz mi ile masz lat, skąd pochodzisz, gdzie do tej pory mieszkałeś, gdzie są twoi rodzić a i ostatnie nie mniej ważne co robiłeś w tej hym dziurze?-wyrecytowałam słodkim głosem, zaskakując samą siebie. Co się ze mną dzieje?
-No to po kolei mam osiemnaście lat, nie mam rodziców a w dziurze wylądowałem przez ciebie. W resztę byś nie uwierzył wiec nawet nie marnuję tlenu na gadanie.
 Teraz to naprawdę nie było zabawne. Jakim cudem w ogóle miałam coś wspólnego z tym, że on właśnie pojawił się w moim życiu? To nie miało sensu. Popatrzyłam w te jego wielki piwne brązowe oczy. Bryy! Otrząśnij się kobieto! No ale musiałam przyznać, że były piękne; i niestety widziałam w nich... prawdę?
- Jakim cudem mam coś wspólnego z twoim pojawieniem się tu?
- Mam dużo czasu żeby ci to subtelnie wytłumaczyć - uśmiechnął się i pogłaskał konia. Konia? Rany staliśmy już na polanie a ja nawet tego nie zauważyła. Dlaczego on tak na mnie działa?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz