-Martwisz się o to jak cię nazwałam a nie o to co ci jest? Rany chyba jesteś stuknięty.
Już nic nie mówił tylko spróbował podnieść się z ziemi. Zachwiał się ale stanął na nogach.
-Poradzę sobie, ale mimo wszystko dzięki za pomoc.-odezwał się tym razem wyraźnie.
Żartował ze mnie? Nie potrafiłam tego powiedzieć ale wiedziałam, że nie ma dokąd pójść było widać to w jego oczach, wyrazie twarzy.
-Nie bądź głupi. Jesteś zmęczony, masz brudne ubranie i przydałaby ci się kąpiel. Słuchaj uważnie bo drugi raz tego nie zaproponuje- stanęłam przed nim - Albo idziesz teraz ze mną do mojego domu i dostaniesz coś ciepłego do jedzenia i nowe ubranie to półtorej godziny drogi stąd.
-Albo?
-Albo możesz zejść tą ścieżką w dół do żwirowej drogi i iść bite trzy godziny zanim dojdziesz do wsi. Jak będziesz mieć szczęście i zapukasz do odpowiednich drzwi prześpisz się na podłodze albo w stodole. -Wzruszyłam ramionami, ręce włożyłam do kieszeni spodni i ruszyłam w kierunku domu.Stanęłam i odwróciłam głowę. -Wybrałeś?
Szłam w stronę domu, wiedziałam że idzie za mną chodź nie szepnął ani słowa. Już zbliżaliśmy się do domu. Odruchowo zerknęłam na polanę. Nie zdziwiłam się specjalnie kiedy zobaczyłam, że Crystal już spokojnie skubie trawkę w cieniu dęba.
-Twój koń, prawda?- aż drgnęłam prawie zapomniała, że on tam stoi.
-Owszem. - odparłam - Jestem Klara na polanie stoi Crystal, a ty jak masz na imię.Zakładam, że je masz.
-Poradzę sobie, ale mimo wszystko dzięki za pomoc.-odezwał się tym razem wyraźnie.
Żartował ze mnie? Nie potrafiłam tego powiedzieć ale wiedziałam, że nie ma dokąd pójść było widać to w jego oczach, wyrazie twarzy.
-Nie bądź głupi. Jesteś zmęczony, masz brudne ubranie i przydałaby ci się kąpiel. Słuchaj uważnie bo drugi raz tego nie zaproponuje- stanęłam przed nim - Albo idziesz teraz ze mną do mojego domu i dostaniesz coś ciepłego do jedzenia i nowe ubranie to półtorej godziny drogi stąd.
-Albo?
-Albo możesz zejść tą ścieżką w dół do żwirowej drogi i iść bite trzy godziny zanim dojdziesz do wsi. Jak będziesz mieć szczęście i zapukasz do odpowiednich drzwi prześpisz się na podłodze albo w stodole. -Wzruszyłam ramionami, ręce włożyłam do kieszeni spodni i ruszyłam w kierunku domu.Stanęłam i odwróciłam głowę. -Wybrałeś?
Szłam w stronę domu, wiedziałam że idzie za mną chodź nie szepnął ani słowa. Już zbliżaliśmy się do domu. Odruchowo zerknęłam na polanę. Nie zdziwiłam się specjalnie kiedy zobaczyłam, że Crystal już spokojnie skubie trawkę w cieniu dęba.
-Twój koń, prawda?- aż drgnęłam prawie zapomniała, że on tam stoi.
-Owszem. - odparłam - Jestem Klara na polanie stoi Crystal, a ty jak masz na imię.Zakładam, że je masz.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz